W celu uczczenia "diversity" panujacej w Waterloo (heh, powaznie zabrzmialo :P), dzisiaj odbyla sie impreza o nazwie Cultural Caravan bedaca niczym innym jak zbiorem wystepow w wykonaniu roznych stowarzyszen studenckich z UW. Wszyscy zgodnie uznalismy, ze 4 najlepsze wystepy to (w kolejnosci chronologicznej): Latin American Association, Polish Students' Association, African Students Association i Association of Caribbean Students. Znaczy sie, wszyscy byli zadowoleni :)
Przez chwile balem sie, ze nasi zaprezentuja cos malo oryginalnego i, delikatnie mowiac, nudnego, ale sie jednak postarali i bylo naprawde ciekawie (taniec ludowy w wykonaniu profesjonalnego zespolu). Jak tylko dorwe jakies zdjecia to zamieszcze linka czy cos.
Tymczasem.
Tuesday, March 04, 2008
Sunday, March 02, 2008
Cos dla oka i ucha :D
Nigdy, ale to naprawde nigdy nie myslalem, ze bede polecal teledysk disco-polo, ale uwazam, ze ten naprawde zasluguje na uznanie:
Podobalo sie? No to wszyscy razem: "Czerwone, ibureibure... " :P
Podobalo sie? No to wszyscy razem: "Czerwone, ibureibure... " :P
Friday, February 22, 2008
Ha!
Zapewne mysleliscie wszyscy ze odpuscilem i juz po blogu... Heh, nie ma tak dobrze :P Postaram sie jeszcze Was troche pozanudzac moimi wypocinami...
A skad taka dluga przerwa (zreszta nie pierwsza...) spytacie?
Hmm... poczatek roku mialem generalnie srednio przyjemny, Jodi powaznie zachorowala i wiekszosc czasu spedzalem na jezdzeniu w ta i z powrotem do szpitala w Toronto :/ W tej chwili sytuacja juz jest poniekad opanowana, ale przez najblizsze 5 m-cy Jodi bedzie na pigulkach i zobaczymy co z tego wyniknie...
Poza tym udzielam sie dydaktycznie na uczelni (tak, tak, pomagam studentom na laborkach, oceniam sprawozdania i testy). Przedmiot, o ironio, baaardzo przypomina polaczenie PPOM, TOB i ELIU (ci co te skroty kojarza beda mieli niezly ubaw, ci co nie znaja... coz, zalujcie :P) ale jakos daje rade :)
A teraz uwaga, mocno pozytywny akcent: 21.02.2008 stuknelo nam z Jodi 2 latka :D Bardzo nas to cieszy i fakt ten jest niewatpliwa pociecha w naszej sredio wesolej sytuacji zdrowotnej. Happy anniversary Baby, love u (as if u didn't know :P).
Tyle na razie, wkrotce (moze) wiecej :)
A skad taka dluga przerwa (zreszta nie pierwsza...) spytacie?
Hmm... poczatek roku mialem generalnie srednio przyjemny, Jodi powaznie zachorowala i wiekszosc czasu spedzalem na jezdzeniu w ta i z powrotem do szpitala w Toronto :/ W tej chwili sytuacja juz jest poniekad opanowana, ale przez najblizsze 5 m-cy Jodi bedzie na pigulkach i zobaczymy co z tego wyniknie...
Poza tym udzielam sie dydaktycznie na uczelni (tak, tak, pomagam studentom na laborkach, oceniam sprawozdania i testy). Przedmiot, o ironio, baaardzo przypomina polaczenie PPOM, TOB i ELIU (ci co te skroty kojarza beda mieli niezly ubaw, ci co nie znaja... coz, zalujcie :P) ale jakos daje rade :)
A teraz uwaga, mocno pozytywny akcent: 21.02.2008 stuknelo nam z Jodi 2 latka :D Bardzo nas to cieszy i fakt ten jest niewatpliwa pociecha w naszej sredio wesolej sytuacji zdrowotnej. Happy anniversary Baby, love u (as if u didn't know :P).
Tyle na razie, wkrotce (moze) wiecej :)
Monday, December 31, 2007
2008
Jako ze Nowy Rok nam nastal, chcialbym zyczyc wszystkim czytelnikom tego bloga, moim przyjaciolom i znajomym, a przede wszystkim mojej jedynej takiej na swiecie Jodi wszystkiego aby ten nowy rok byl pod kazdym wzgledem lepszy od poprzedniego. Tak wiec patrzmy z optymizmem naprzod i oby nam rok 2008 przyniosl jak najwiecej radosci i jak najmniej smutku. Tego Wam wszystkim zycze.
Tuesday, December 25, 2007
So it is Christmas...
A jesli sa Swieta to znaczy, ze jestem w Polsce... Tak, tak, po roznych perypetiach, opoznieniach lotu, ciasnych fotelach i po skromnym lotniczym jedzeniu (chociaz na obiad tym razem nie moglem narzekac - LOT sie postaral i dalo sie wreszcie najesc) jestem znowuz w Ojczyznie i zamierzam tu spedzic najblizsze pare dni (w porywach do kilkunastu :P). Troche mi brakuje tej najblizszej sercu, ale za to moge czas spedzic z rodzina, dluzszy juz czas niewidziana.
Rozpisywac sie tym razem nie bede, gdyz pewnie i tak malo komu sie bedzie chcialo moje swiateczne wypociny czytac, co najwyzej miedzy jednym kawalkiem makowca a drugim :P
Zeby nie przedluzac, chcialbym zatem z okazji Swiat zyczyc wszystkim spelnienia marzen, zwlaszcza tych nigdy niewypowiedzianych :) Poza tym standardzik: duzo zdrowia i wszelkiej pomyslnosci oraz mile spedzonego czasu w rodzinnym gronie. To mowilem (pisalem)ja: Krzysiek.
Rozpisywac sie tym razem nie bede, gdyz pewnie i tak malo komu sie bedzie chcialo moje swiateczne wypociny czytac, co najwyzej miedzy jednym kawalkiem makowca a drugim :P
Zeby nie przedluzac, chcialbym zatem z okazji Swiat zyczyc wszystkim spelnienia marzen, zwlaszcza tych nigdy niewypowiedzianych :) Poza tym standardzik: duzo zdrowia i wszelkiej pomyslnosci oraz mile spedzonego czasu w rodzinnym gronie. To mowilem (pisalem)ja: Krzysiek.
Friday, December 14, 2007
End of exams...
Prosze jak ten czas leci... patrze sobie, a tu tydzien juz od ostatniego posta minal.
Jak tytul sugeruje, zakonczylem juz zmagania egzaminacyjne, czy z sukcesem to moze pomine milczeniem na razie... Jakis przesadnie zadowolony bynajmniej nie jestem... :/
Poza tym zostal mi jeszcze projekcik na poniedzialek (ba, projekcik - journal paper mam strzelic wiec nie taki znowu projekcik, ale moze sie uda) i juz naprawde koniec na ten term.
Dodatkowo, w ten sam poniedzialek dowiem sie zapewne czy zostane TA'em (dla wyjasnienia - Teaching Assistant) w przyszlym termie czyli czy bedzie mi dane sprawdzac prace domowe, pilnowac studentow na egzaminach i takie tam :) Hmm, zawsze chcialem zobaczyc jak to jest z drugiej strony - moze bedzie ku temu okazja :)
Jak tytul sugeruje, zakonczylem juz zmagania egzaminacyjne, czy z sukcesem to moze pomine milczeniem na razie... Jakis przesadnie zadowolony bynajmniej nie jestem... :/
Poza tym zostal mi jeszcze projekcik na poniedzialek (ba, projekcik - journal paper mam strzelic wiec nie taki znowu projekcik, ale moze sie uda) i juz naprawde koniec na ten term.
Dodatkowo, w ten sam poniedzialek dowiem sie zapewne czy zostane TA'em (dla wyjasnienia - Teaching Assistant) w przyszlym termie czyli czy bedzie mi dane sprawdzac prace domowe, pilnowac studentow na egzaminach i takie tam :) Hmm, zawsze chcialem zobaczyc jak to jest z drugiej strony - moze bedzie ku temu okazja :)
Friday, December 07, 2007
End of term...
Opieprzon kilkukrotnie (ostatni raz przed paroma minutami :P) poczulem sie w obowiazku zaktualizowac mojego cokolwiek zaniedbanego i zmurszalego juz bloga. Ale pocieszam sie, ze blogi znajomych rowniez nie cierpia od nadmiaru postow ostatnio ;) Ale do rzeczy... Wyklady juz sie skonczyly, wiec oficjalnie nie musze sie juz pojawiac na uczelni (chyba, ze na egzamin, tak jak np. w czwartek). Zostalo jeszcze pare rzeczy do napisania/oddania/zrobienia, jeszcze jeden egzamin i moge poddac sie nastrojowi zblizajacych sie Swiat :) Nadmienie przy okazji, ze tym razem spedzam je (jakby ktos nie wiedzial) w Polsce :) Szkoda tylko, ze Jodi nie bedzie mi towarzyszyc...
A co poza tym? W duzym skrocie:
- warto zobaczyc: American Gangster (zdecydowanie!), Planet Terror (hehe), Beowulf (hmm, sam do konca nie wiem, ale tragiczne nie bylo)
- nie warto zobaczyc: No Country For Old Men (tak, wiem, ze #19 na imdb Top250, ale jak dla mnie to zakonczenie niweczy caly efekt filmu, i bynajmniej nie jestem osamotniony w tej ocenie)
- pogoda: zimno, zimno, coraz zimniej... wroc, dzisiaj cieplo, bo -1C :P, ale poza tym to jednak zimno, bialo i ogolnie zima nam tu zapanowala (w ostatni weekend malo nas nie zasypalo w sobote jak zesmy sie do klubu wybrali...)
- jeszcze jeden telefon od Fido (operator komorkowy), a wyrzuce ich karte SIM przez okno... dzwonia do mnie tak srednio raz w tygodniu od jakiegos miesiaca... dzisiaj nawrzucalem im i powiedzialem, ze to juz sie robi "annoying"... zobaczymy czy to cos da
To by bylo na tyle, postaram sie pisac czesciej :) Hmm, czy ja juz tego kiedys nie obiecalem...?
A co poza tym? W duzym skrocie:
- warto zobaczyc: American Gangster (zdecydowanie!), Planet Terror (hehe), Beowulf (hmm, sam do konca nie wiem, ale tragiczne nie bylo)
- nie warto zobaczyc: No Country For Old Men (tak, wiem, ze #19 na imdb Top250, ale jak dla mnie to zakonczenie niweczy caly efekt filmu, i bynajmniej nie jestem osamotniony w tej ocenie)
- pogoda: zimno, zimno, coraz zimniej... wroc, dzisiaj cieplo, bo -1C :P, ale poza tym to jednak zimno, bialo i ogolnie zima nam tu zapanowala (w ostatni weekend malo nas nie zasypalo w sobote jak zesmy sie do klubu wybrali...)
- jeszcze jeden telefon od Fido (operator komorkowy), a wyrzuce ich karte SIM przez okno... dzwonia do mnie tak srednio raz w tygodniu od jakiegos miesiaca... dzisiaj nawrzucalem im i powiedzialem, ze to juz sie robi "annoying"... zobaczymy czy to cos da
To by bylo na tyle, postaram sie pisac czesciej :) Hmm, czy ja juz tego kiedys nie obiecalem...?
Subscribe to:
Posts (Atom)