Wczoraj zem sie wybral na koncert 50 Cent'a no i musze powiedziec, ze warto bylo!
Po kolei wystapili: Rihanna (+ 2 apetyczne tancerki :P), Kardinal Offishal, Lloyd Banks, Mase, no i oczywiscie 50 Cent. Byly chyba wszystkie najbardziej znane kawalki, a sam koncert mial fantastyczna oprawe. No co tu duzo mowic, swietny byl :)
Wednesday, December 21, 2005
Friday, December 02, 2005
blog reaktywacja...
Tak, wiem, tytul ograny jak cholera ale pasuje jak ulal do sytuacji...
Ekhm... tak, przyznaje sie, zaniedbalem bloga i to zaniedbalem porzadnie...
A powod? Hmm... a jaki moze byc powod, co? :P
No nic, w kazdym razie z Noemi chyba nie wyszlo, ale to sie jeszcze okaze.
W miedzyczasie spotkalem sie wczoraj z inna (obiad+wino u niej w mieszkaniu :P), a jeszcze inna wciaz mnie zagaduje zeby sie z nia spotkac i gdzies wyjsc razem :P
Czyli ogolnie powodow do narzekan poki co zbyt wielu chyba nie mam.
A co bedzie dalej to sie zobaczy.
Problem tylko jeden: wkrotce egzaminy i na wszystko czasu zaczyna brakowac :/
Ekhm... tak, przyznaje sie, zaniedbalem bloga i to zaniedbalem porzadnie...
A powod? Hmm... a jaki moze byc powod, co? :P
No nic, w kazdym razie z Noemi chyba nie wyszlo, ale to sie jeszcze okaze.
W miedzyczasie spotkalem sie wczoraj z inna (obiad+wino u niej w mieszkaniu :P), a jeszcze inna wciaz mnie zagaduje zeby sie z nia spotkac i gdzies wyjsc razem :P
Czyli ogolnie powodow do narzekan poki co zbyt wielu chyba nie mam.
A co bedzie dalej to sie zobaczy.
Problem tylko jeden: wkrotce egzaminy i na wszystko czasu zaczyna brakowac :/
Tuesday, November 15, 2005
success!!
no wiec... umowilem sie na jutro z Noemi :D
a teraz po kolei:
poznalismy sie w piatek na keg party, pogadalismy chwile no i potem odwiezlismy ja i jej kolezanke taksowka do domu
spotkalismy sie znow przypadkowo na keg party w sobote :D no i tym razem spedzilismy ze soba juz troche wiecej czasu i bylo naprawde bardzo przyjemnie :P
wczoraj probowalem sie do niej dodzwonic, ale nie bylo jej w domu :(
w koncu dzisiaj ja zlapalem i umowilem sie na jutro :D
a powiem, ze juz mialem chwile mocnego zwatpienia - stad tez ta przerwa na blogu...
to tyle poki co, jutro zapewne pojawi sie jakas notka z relacja... :P
heh, Kanada to jednak piekny kraj :D
a, no i bylbym zapomnial - lyrics for today:
"We're gonna laugh and dance half the night away
We're gonna scream and shout while the music plays..."
by Barry :D
a teraz po kolei:
poznalismy sie w piatek na keg party, pogadalismy chwile no i potem odwiezlismy ja i jej kolezanke taksowka do domu
spotkalismy sie znow przypadkowo na keg party w sobote :D no i tym razem spedzilismy ze soba juz troche wiecej czasu i bylo naprawde bardzo przyjemnie :P
wczoraj probowalem sie do niej dodzwonic, ale nie bylo jej w domu :(
w koncu dzisiaj ja zlapalem i umowilem sie na jutro :D
a powiem, ze juz mialem chwile mocnego zwatpienia - stad tez ta przerwa na blogu...
to tyle poki co, jutro zapewne pojawi sie jakas notka z relacja... :P
heh, Kanada to jednak piekny kraj :D
a, no i bylbym zapomnial - lyrics for today:
"We're gonna laugh and dance half the night away
We're gonna scream and shout while the music plays..."
by Barry :D
Saturday, November 12, 2005
after-keg-party
no wiec:
keg party sa zaje... ekhm... niesamowite!!
generalnie przewaga takowych nad imprezami w klubach polega na tym, ze poznaje sie mnostwo ludzi (czytaj dziewczyn, panienek, lasek, etc)
Efekt: 4 numery telefonow, 2 msn'y :D
zatem: zyc nie umierac :P
keg party sa zaje... ekhm... niesamowite!!
generalnie przewaga takowych nad imprezami w klubach polega na tym, ze poznaje sie mnostwo ludzi (czytaj dziewczyn, panienek, lasek, etc)
Efekt: 4 numery telefonow, 2 msn'y :D
zatem: zyc nie umierac :P
Friday, November 11, 2005
nie jest zle... :D
94% z midterma, a wieczorem imprezka... i to nie byle jaka: keg party (dla niewtajemniczonych - ktos urzadza impreze, pobiera kase przy wejsciu i mozna pic ile sie chce...)
nic dodac nic ujac, lyrics for today:
"It's a beautiful day
Sky falls, you feel like
It's a beautiful day
Don't let it get away"
by U2
nic dodac nic ujac, lyrics for today:
"It's a beautiful day
Sky falls, you feel like
It's a beautiful day
Don't let it get away"
by U2
Thursday, November 10, 2005
exhausted...
Uff... caly dzien przesiedzialem w domu wklepujac zadania w LaTeXa... zaiste, wielce tworcza praca :/
cale szczescie jutro juz wszystko oddaje i mam wolne! weekend! keg parties!
za to dzisiaj ominela mnie okazja wyjscia na imprezke... a moglo byc fajnie... :(
lyrics for the day:
"Now no-one’s knocked upon my door
For a thousand years, or more
All made up and nowhere to go
Welcome to this one man show
Just take a seat, they’re always free
No surprise, no mystery
In this theatre that I call my soul
I always play the starring role, so lonely"
by The Police
cale szczescie jutro juz wszystko oddaje i mam wolne! weekend! keg parties!
za to dzisiaj ominela mnie okazja wyjscia na imprezke... a moglo byc fajnie... :(
lyrics for the day:
"Now no-one’s knocked upon my door
For a thousand years, or more
All made up and nowhere to go
Welcome to this one man show
Just take a seat, they’re always free
No surprise, no mystery
In this theatre that I call my soul
I always play the starring role, so lonely"
by The Police
no i znowu zem wczoraj nic nie napisal... :/
cholera, siedzialem wczoraj caly dzien w domu i co? uczylem sie... pfff
ok, dosyc mam tego powoli, cale szczescie jutro piatek, jutro oddaje gotowy midterm i wolne!!
ergo, w weekend imprezuje :D
jako ze wczoraj wszedl "Get Rich Or Die Tryin' " do kin, nie pozostawie tego bez komentarza:
lyrics for yesterday (shit, not again :/ ):
"She can bring the lingerie with her, I sup-pose
Then we can go from fully dressed to just having no clothes
Then she can run and tell her best friend 'bout my sex game
Then her best friend could potentially be next, mayne"
by 50 Cent
:P
ok, dosyc mam tego powoli, cale szczescie jutro piatek, jutro oddaje gotowy midterm i wolne!!
ergo, w weekend imprezuje :D
jako ze wczoraj wszedl "Get Rich Or Die Tryin' " do kin, nie pozostawie tego bez komentarza:
lyrics for yesterday (shit, not again :/ ):
"She can bring the lingerie with her, I sup-pose
Then we can go from fully dressed to just having no clothes
Then she can run and tell her best friend 'bout my sex game
Then her best friend could potentially be next, mayne"
by 50 Cent
:P
Wednesday, November 09, 2005
urodziny Suzanne...
heh, dzisiaj zem sie wypuscil zeby swietowac urodziny Suzanne...
fajnie bylo, mnostwo piwa sie wypilo :D
-----------------------------------------
lyrics for yesterday (for it's wednesday already):
"Riding the night, riding the night
Ain't it cool?
Rolling it high, rolling it high
Ain't it cool?
She's looking hot, she's looking hot
In the breeze"
by JK
fajnie bylo, mnostwo piwa sie wypilo :D
-----------------------------------------
lyrics for yesterday (for it's wednesday already):
"Riding the night, riding the night
Ain't it cool?
Rolling it high, rolling it high
Ain't it cool?
She's looking hot, she's looking hot
In the breeze"
by JK
Monday, November 07, 2005
learnin' n' stuff...
jakos tak dzien mija srednio produktywnie... niby staram sie cos robic, ale konczy sie na tym, ze po 10x sprawdzam poczte, przegladam newsy na gazeta.pl itd...
apatia...
lyrics for today:
"Girl I’m going out of my mind
And even though I don’t really know you
I guess I feel I’m running out of time
I’m waiting for the moment I can show you
And baby girl I want you to know
I’m watching you go, I’m watching you pass me by
Its real love, that you don’t know about"
by Massari
no i ten teledysk... dlaczego to sie nie zdarza w zyciu? :/
ech...
apatia...
lyrics for today:
"Girl I’m going out of my mind
And even though I don’t really know you
I guess I feel I’m running out of time
I’m waiting for the moment I can show you
And baby girl I want you to know
I’m watching you go, I’m watching you pass me by
Its real love, that you don’t know about"
by Massari
no i ten teledysk... dlaczego to sie nie zdarza w zyciu? :/
ech...
Sunday, November 06, 2005
refleksyjna niedziela...
No wiec dzisiejszy dzien spedzilem, zgodnie z zamiarem zreszta, w domu. Inna sprawa, ze swiat zewnetrzny nie zachecal dzis do blizszych z nim kontaktow:
Moze tez dlatego bylem dzisiaj w nieszczegolnym nastroju...
Lyrics of the day: "Why does my heart feel so bad..." by Moby...
Heh, btw, bosky stwierdzil dzisiaj, ze zaniedbuje bloga, bo dzieki dziewczynie nie ma juz problemow o ktorych moglby pisac...
Hmm... marze zatem o tym zeby jak najszybciej przestac pisac tego bloga :P
"You're pathetic" powiedzialby Garfield.
"I know" odpowiedzialbym :P
Jednak...
po poludniu ogladalem telewizje i trafilem na reportaz z jednego z afrykanskich krajow. Pokazywal on mianowicie zmagania lekarzy z epidemiami dziesiatkujacymi dzieci. Pokazano m.in. smierc jednego dziecka chorego na malarie i przyjazd nastepnego, chorego tym razem na AIDS, ktory zajal lozko poprzedniego... Reporter wyrazil nadzieje, ze w nocy nie dojdzie do kolejnej smierci na tym lozku...
To jednak bardzo gwaltowna zmiana perspektywy, przynajmniej dla mnie...
Sprawia, ze wszystkie inne problemy staja sie jakies takie bez znaczenia...
Zatem cieszmy sie tym co mamy, korzystajmy z zycia, ktore nam dano, i nie zapominajmy o tych, dla ktorych problemem nie jest nowowybrany prezydent, uczuciowa porazka czy zblizajacy sie trudny egzamin, lecz dozycie nastepnego dnia...
Czasem przychodzi taka refleksja... moze to i dobrze... na pewno zmienia punkt widzenia
Moze tez dlatego bylem dzisiaj w nieszczegolnym nastroju...Lyrics of the day: "Why does my heart feel so bad..." by Moby...
Heh, btw, bosky stwierdzil dzisiaj, ze zaniedbuje bloga, bo dzieki dziewczynie nie ma juz problemow o ktorych moglby pisac...
Hmm... marze zatem o tym zeby jak najszybciej przestac pisac tego bloga :P
"You're pathetic" powiedzialby Garfield.
"I know" odpowiedzialbym :P
Jednak...
po poludniu ogladalem telewizje i trafilem na reportaz z jednego z afrykanskich krajow. Pokazywal on mianowicie zmagania lekarzy z epidemiami dziesiatkujacymi dzieci. Pokazano m.in. smierc jednego dziecka chorego na malarie i przyjazd nastepnego, chorego tym razem na AIDS, ktory zajal lozko poprzedniego... Reporter wyrazil nadzieje, ze w nocy nie dojdzie do kolejnej smierci na tym lozku...
To jednak bardzo gwaltowna zmiana perspektywy, przynajmniej dla mnie...
Sprawia, ze wszystkie inne problemy staja sie jakies takie bez znaczenia...
Zatem cieszmy sie tym co mamy, korzystajmy z zycia, ktore nam dano, i nie zapominajmy o tych, dla ktorych problemem nie jest nowowybrany prezydent, uczuciowa porazka czy zblizajacy sie trudny egzamin, lecz dozycie nastepnego dnia...
Czasem przychodzi taka refleksja... moze to i dobrze... na pewno zmienia punkt widzenia
Saturday, November 05, 2005
tadaaa! nowa notka! :P
heh, zem zaniedbal troche tego bloga... no nic, widac nic sie nie dzialo (poza paroma wizytami w klubach :P )
dzisiaj "Jarhead'a" widzialem, polecam, przedstawia spojrzenie na wojne z troche innej prespektywy
"Welcome to the Suck, Oorah"
dzisiaj "Jarhead'a" widzialem, polecam, przedstawia spojrzenie na wojne z troche innej prespektywy
"Welcome to the Suck, Oorah"
Tuesday, November 01, 2005
ale fajna byla...
jak w tytule: ale fajna byla...
rozwiniecie: dzisiaj w klubie widzialem po prostu cos nadzwyczajnego. Ci, ktorzy mnie znaja, wiedza o co chodzi :P
w kazdym razie: fajna byla...
ech...
rozwiniecie: dzisiaj w klubie widzialem po prostu cos nadzwyczajnego. Ci, ktorzy mnie znaja, wiedza o co chodzi :P
w kazdym razie: fajna byla...
ech...
Monday, October 31, 2005
luzer (nie mylic z luzakiem :/ )
ku mojemu wielkiemu zdziwieniu SJP by PWN nie zawiera pewnej bardzo waznej definicji slowa "dół" a brzmi ona nastepujaco:
dół m IV, D. dołu, Ms. dole; lm M. doły
(...)
7. stan totalnej deprechy, w ktorym czlowiekowi sie nic nie chce i jest wredny wobec kazdej osoby, ktora sie do niego odezwie, a najchetniej to by w tym momencie zakonczyl swoja marna egzystencje
dobra, prawda jest taka, ze nie w humorze jestem...
dół m IV, D. dołu, Ms. dole; lm M. doły
(...)
7. stan totalnej deprechy, w ktorym czlowiekowi sie nic nie chce i jest wredny wobec kazdej osoby, ktora sie do niego odezwie, a najchetniej to by w tym momencie zakonczyl swoja marna egzystencje
dobra, prawda jest taka, ze nie w humorze jestem...
Halloween weekend
no wiec po piatkowych ekscesach sobota i niedziela minely bardzo spokojnie...
tyle ze "Doom'a" w kinie widzialem - heh, ubaw niezly :P
zwlaszcza jak jeden z bohaterow BFG dorywa :D
taki maly remark: jestem naprawde pod wrazeniem tego jak tutaj ludzie obchodza Halloween,
wczoraj widzialem cale zastepy poprzebieranych ludzi, m.in. dziewczyny owiniete w zolta tasme z napisem CAUTION, dodam, ze mialy na sobie tylko ta tasme... :D a na zewnatrz bylo tak z 10 st. max...
a niedziela? byla jeszcze bardziej leniwa niz sobota...
konkludujac: nic ciekawego sie nie zdarzylo, a ze dawno nic nie pisalem, to musialem czyms miejsce zapchac :P
dobra, czas isc spac...
tyle ze "Doom'a" w kinie widzialem - heh, ubaw niezly :P
zwlaszcza jak jeden z bohaterow BFG dorywa :D
taki maly remark: jestem naprawde pod wrazeniem tego jak tutaj ludzie obchodza Halloween,
wczoraj widzialem cale zastepy poprzebieranych ludzi, m.in. dziewczyny owiniete w zolta tasme z napisem CAUTION, dodam, ze mialy na sobie tylko ta tasme... :D a na zewnatrz bylo tak z 10 st. max...
a niedziela? byla jeszcze bardziej leniwa niz sobota...
konkludujac: nic ciekawego sie nie zdarzylo, a ze dawno nic nie pisalem, to musialem czyms miejsce zapchac :P
dobra, czas isc spac...
Saturday, October 29, 2005
dzien...
co za kurwa dzien... najpierw jakis pieprzony midterm (chuj wie, co z niego bedzie), a teraz kurwa to... wlasnie wrocilem z klubu i co? Nic, kurwa!!
mam tego dosyc juz, taki jestm wkurwiony, ze nie wyrabiam
tak sobie mysle: w Polsce, jak czlowiek chce kogos poznac, nawiazac znajomosc, i dzieje sie to w klubie, to kazdy kontakt jest znaczacy, a tutaj...
mozna poznac dziewczyne, przetanczyc z nia caly wieczor, obsciskiwac sie z nia i calowac, a i tak to nic nie znaczy... chujnia, nie?
w kazdym razie, kolejny bezowocny wieczor za mna, i pewnie kolejne przede mna...
chujnia...
mam tego dosyc juz, taki jestm wkurwiony, ze nie wyrabiam
tak sobie mysle: w Polsce, jak czlowiek chce kogos poznac, nawiazac znajomosc, i dzieje sie to w klubie, to kazdy kontakt jest znaczacy, a tutaj...
mozna poznac dziewczyne, przetanczyc z nia caly wieczor, obsciskiwac sie z nia i calowac, a i tak to nic nie znaczy... chujnia, nie?
w kazdym razie, kolejny bezowocny wieczor za mna, i pewnie kolejne przede mna...
chujnia...
Monday, October 24, 2005
niebo nad Kanada...
...placze nad losem Polski
nie znosze takiej pogody... :/
nie znosze takiej kampanii... :/
nie znosze takiego prezydenta...:/
rzeklem...
nie znosze takiej pogody... :/
nie znosze takiej kampanii... :/
nie znosze takiego prezydenta...:/
rzeklem...
milion odwiedzin (bylo - postow :P )
btw, jak to zauwazyli TD i TL, stuknelo mi milion odwiedzin...
Calkiem niezle jak na blog, ktory istnieje niecaly tydzien...
hurra... /wybaczcie brak entuzjazmu, ale w zwiazku z wydarzeniami ostatnich godzin uprasza sie o wyrozumialosc/
Calkiem niezle jak na blog, ktory istnieje niecaly tydzien...
hurra... /wybaczcie brak entuzjazmu, ale w zwiazku z wydarzeniami ostatnich godzin uprasza sie o wyrozumialosc/
i can't go on like this...
kurcze... nigdy nie myslalem, ze bede sie tak polityka przejmowal... a tu nagle kazde wejscie na gazeta.pl owocuje u mnie wybuchem niekontrolowanej zlosci i checia anihilacji wszystkiego w promieniu kliku metrow tudziez w zasiegu wzroku...
No nic... poki co niedawno wrocilem z pubu, gdzie topilem smutki w "probably the best beer in the world" jak rowniez w piwie z pianka co to ja mozna nozem kroic...
Ech... bez sensu jest to wszystko... dzisiaj to juz mnie nawet nic nie smieszy i jakis mnie taki marazm ogarnal...
Zobaczymy co bedzie dalej
No nic... poki co niedawno wrocilem z pubu, gdzie topilem smutki w "probably the best beer in the world" jak rowniez w piwie z pianka co to ja mozna nozem kroic...
Ech... bez sensu jest to wszystko... dzisiaj to juz mnie nawet nic nie smieszy i jakis mnie taki marazm ogarnal...
Zobaczymy co bedzie dalej
Sunday, October 23, 2005
socialism strikes back
no i caly misterny plan w... a mialo byc tak pieknie...
jakis taki dzisiaj rozbity jestem. Pojechalem w sumie specjalnie do Toronto zeby zaglosowac i zapobiec kaczej katastrofie i... dupa, z przeproszeniem.
Chce zatem obwiescic wszem i wobec, ze Kaczynski NIE jest moim prezydentem. W takiej sytuacji nie mam prezydenta, jakkolwiek by to nie brzmialo. Bez sensu...
Chyba czas poszukac sobie zony, zeby tu zostac...
A moze...
Czas pokaze...
jakis taki dzisiaj rozbity jestem. Pojechalem w sumie specjalnie do Toronto zeby zaglosowac i zapobiec kaczej katastrofie i... dupa, z przeproszeniem.
Chce zatem obwiescic wszem i wobec, ze Kaczynski NIE jest moim prezydentem. W takiej sytuacji nie mam prezydenta, jakkolwiek by to nie brzmialo. Bez sensu...
Chyba czas poszukac sobie zony, zeby tu zostac...
A moze...
Czas pokaze...
Thursday, October 20, 2005
Tuesday, October 18, 2005
moze po polsku tez cos napisze...
Zaczalem pisac bloga, chyba pod wplywem impulsu... Nie wiem co z tego wyjdzie, moze byc i tak, ze zrezygnuje po paru dniach czy tygodniach... Caly czas zreszta sie zastanawiam, czy ma sens pisanie o moich przemysleniach i o codziennych sprawach. Ano zobaczymy...
first note...
So it happened... I've started to write a blog... Anyway, we'll see what will come out of this... So, enjoy and feel free to comment my posts!
Subscribe to:
Posts (Atom)
