ku mojemu wielkiemu zdziwieniu SJP by PWN nie zawiera pewnej bardzo waznej definicji slowa "dół" a brzmi ona nastepujaco:
dół m IV, D. dołu, Ms. dole; lm M. doły
(...)
7. stan totalnej deprechy, w ktorym czlowiekowi sie nic nie chce i jest wredny wobec kazdej osoby, ktora sie do niego odezwie, a najchetniej to by w tym momencie zakonczyl swoja marna egzystencje
dobra, prawda jest taka, ze nie w humorze jestem...
Monday, October 31, 2005
Halloween weekend
no wiec po piatkowych ekscesach sobota i niedziela minely bardzo spokojnie...
tyle ze "Doom'a" w kinie widzialem - heh, ubaw niezly :P
zwlaszcza jak jeden z bohaterow BFG dorywa :D
taki maly remark: jestem naprawde pod wrazeniem tego jak tutaj ludzie obchodza Halloween,
wczoraj widzialem cale zastepy poprzebieranych ludzi, m.in. dziewczyny owiniete w zolta tasme z napisem CAUTION, dodam, ze mialy na sobie tylko ta tasme... :D a na zewnatrz bylo tak z 10 st. max...
a niedziela? byla jeszcze bardziej leniwa niz sobota...
konkludujac: nic ciekawego sie nie zdarzylo, a ze dawno nic nie pisalem, to musialem czyms miejsce zapchac :P
dobra, czas isc spac...
tyle ze "Doom'a" w kinie widzialem - heh, ubaw niezly :P
zwlaszcza jak jeden z bohaterow BFG dorywa :D
taki maly remark: jestem naprawde pod wrazeniem tego jak tutaj ludzie obchodza Halloween,
wczoraj widzialem cale zastepy poprzebieranych ludzi, m.in. dziewczyny owiniete w zolta tasme z napisem CAUTION, dodam, ze mialy na sobie tylko ta tasme... :D a na zewnatrz bylo tak z 10 st. max...
a niedziela? byla jeszcze bardziej leniwa niz sobota...
konkludujac: nic ciekawego sie nie zdarzylo, a ze dawno nic nie pisalem, to musialem czyms miejsce zapchac :P
dobra, czas isc spac...
Saturday, October 29, 2005
dzien...
co za kurwa dzien... najpierw jakis pieprzony midterm (chuj wie, co z niego bedzie), a teraz kurwa to... wlasnie wrocilem z klubu i co? Nic, kurwa!!
mam tego dosyc juz, taki jestm wkurwiony, ze nie wyrabiam
tak sobie mysle: w Polsce, jak czlowiek chce kogos poznac, nawiazac znajomosc, i dzieje sie to w klubie, to kazdy kontakt jest znaczacy, a tutaj...
mozna poznac dziewczyne, przetanczyc z nia caly wieczor, obsciskiwac sie z nia i calowac, a i tak to nic nie znaczy... chujnia, nie?
w kazdym razie, kolejny bezowocny wieczor za mna, i pewnie kolejne przede mna...
chujnia...
mam tego dosyc juz, taki jestm wkurwiony, ze nie wyrabiam
tak sobie mysle: w Polsce, jak czlowiek chce kogos poznac, nawiazac znajomosc, i dzieje sie to w klubie, to kazdy kontakt jest znaczacy, a tutaj...
mozna poznac dziewczyne, przetanczyc z nia caly wieczor, obsciskiwac sie z nia i calowac, a i tak to nic nie znaczy... chujnia, nie?
w kazdym razie, kolejny bezowocny wieczor za mna, i pewnie kolejne przede mna...
chujnia...
Monday, October 24, 2005
niebo nad Kanada...
...placze nad losem Polski
nie znosze takiej pogody... :/
nie znosze takiej kampanii... :/
nie znosze takiego prezydenta...:/
rzeklem...
nie znosze takiej pogody... :/
nie znosze takiej kampanii... :/
nie znosze takiego prezydenta...:/
rzeklem...
milion odwiedzin (bylo - postow :P )
btw, jak to zauwazyli TD i TL, stuknelo mi milion odwiedzin...
Calkiem niezle jak na blog, ktory istnieje niecaly tydzien...
hurra... /wybaczcie brak entuzjazmu, ale w zwiazku z wydarzeniami ostatnich godzin uprasza sie o wyrozumialosc/
Calkiem niezle jak na blog, ktory istnieje niecaly tydzien...
hurra... /wybaczcie brak entuzjazmu, ale w zwiazku z wydarzeniami ostatnich godzin uprasza sie o wyrozumialosc/
i can't go on like this...
kurcze... nigdy nie myslalem, ze bede sie tak polityka przejmowal... a tu nagle kazde wejscie na gazeta.pl owocuje u mnie wybuchem niekontrolowanej zlosci i checia anihilacji wszystkiego w promieniu kliku metrow tudziez w zasiegu wzroku...
No nic... poki co niedawno wrocilem z pubu, gdzie topilem smutki w "probably the best beer in the world" jak rowniez w piwie z pianka co to ja mozna nozem kroic...
Ech... bez sensu jest to wszystko... dzisiaj to juz mnie nawet nic nie smieszy i jakis mnie taki marazm ogarnal...
Zobaczymy co bedzie dalej
No nic... poki co niedawno wrocilem z pubu, gdzie topilem smutki w "probably the best beer in the world" jak rowniez w piwie z pianka co to ja mozna nozem kroic...
Ech... bez sensu jest to wszystko... dzisiaj to juz mnie nawet nic nie smieszy i jakis mnie taki marazm ogarnal...
Zobaczymy co bedzie dalej
Sunday, October 23, 2005
socialism strikes back
no i caly misterny plan w... a mialo byc tak pieknie...
jakis taki dzisiaj rozbity jestem. Pojechalem w sumie specjalnie do Toronto zeby zaglosowac i zapobiec kaczej katastrofie i... dupa, z przeproszeniem.
Chce zatem obwiescic wszem i wobec, ze Kaczynski NIE jest moim prezydentem. W takiej sytuacji nie mam prezydenta, jakkolwiek by to nie brzmialo. Bez sensu...
Chyba czas poszukac sobie zony, zeby tu zostac...
A moze...
Czas pokaze...
jakis taki dzisiaj rozbity jestem. Pojechalem w sumie specjalnie do Toronto zeby zaglosowac i zapobiec kaczej katastrofie i... dupa, z przeproszeniem.
Chce zatem obwiescic wszem i wobec, ze Kaczynski NIE jest moim prezydentem. W takiej sytuacji nie mam prezydenta, jakkolwiek by to nie brzmialo. Bez sensu...
Chyba czas poszukac sobie zony, zeby tu zostac...
A moze...
Czas pokaze...
Thursday, October 20, 2005
Tuesday, October 18, 2005
moze po polsku tez cos napisze...
Zaczalem pisac bloga, chyba pod wplywem impulsu... Nie wiem co z tego wyjdzie, moze byc i tak, ze zrezygnuje po paru dniach czy tygodniach... Caly czas zreszta sie zastanawiam, czy ma sens pisanie o moich przemysleniach i o codziennych sprawach. Ano zobaczymy...
first note...
So it happened... I've started to write a blog... Anyway, we'll see what will come out of this... So, enjoy and feel free to comment my posts!
Subscribe to:
Posts (Atom)
