Saturday, October 29, 2005

dzien...

co za kurwa dzien... najpierw jakis pieprzony midterm (chuj wie, co z niego bedzie), a teraz kurwa to... wlasnie wrocilem z klubu i co? Nic, kurwa!!
mam tego dosyc juz, taki jestm wkurwiony, ze nie wyrabiam
tak sobie mysle: w Polsce, jak czlowiek chce kogos poznac, nawiazac znajomosc, i dzieje sie to w klubie, to kazdy kontakt jest znaczacy, a tutaj...
mozna poznac dziewczyne, przetanczyc z nia caly wieczor, obsciskiwac sie z nia i calowac, a i tak to nic nie znaczy... chujnia, nie?
w kazdym razie, kolejny bezowocny wieczor za mna, i pewnie kolejne przede mna...
chujnia...

9 comments:

Anonymous said...

Zebys ty chociaz kogos obsciskal i calowal :P Ja zreszta tez.... :/

Chris said...

no swietnie... odezwal sie ten, co to przez pol wieczoru: "no zrob cos, zmotywuj mnie, bo sam to nie dam rady..."

Anonymous said...

To ja dziekuje za taka motywacje.. "K.., juz nie moge, chodzmy stad" ;)

Chris said...

bylo sie samemu zmotywowac... :P
tak btw: jak to bylo? "a o co ja zapytales? tak po prostu? ech, ja tak nie moge..."
cos w tym stylu, zdaje sie ;>

Anonymous said...

Nie, tak nie bylo :) Mysle ponadto ze nie ma co prowadzic tej dyskusji i to po pijaku ;) Grasz w Dooma?

Chris said...

po pijaku? alez!!
a wzmiankowana sytuacja i tak miala miejsce, wiec nie ma co sie wypierac :P
co do Dooma to nie wiem, pozno jest :/

tl said...

widzisz. nawet "zajac postrach lasu" Cie pobil - od dyma w kazdym odcinku :D

tl said...

albo borewicz ;D

Chris said...

ja tez bede!! jakem Chris :P
spokojnie, jeszcze drugi miesiac nie minal, cierpliwosci :D