Sunday, November 06, 2005

refleksyjna niedziela...

No wiec dzisiejszy dzien spedzilem, zgodnie z zamiarem zreszta, w domu. Inna sprawa, ze swiat zewnetrzny nie zachecal dzis do blizszych z nim kontaktow:

Moze tez dlatego bylem dzisiaj w nieszczegolnym nastroju...
Lyrics of the day: "Why does my heart feel so bad..." by Moby...

Heh, btw, bosky stwierdzil dzisiaj, ze zaniedbuje bloga, bo dzieki dziewczynie nie ma juz problemow o ktorych moglby pisac...
Hmm... marze zatem o tym zeby jak najszybciej przestac pisac tego bloga :P
"You're pathetic" powiedzialby Garfield.
"I know" odpowiedzialbym :P

Jednak...
po poludniu ogladalem telewizje i trafilem na reportaz z jednego z afrykanskich krajow. Pokazywal on mianowicie zmagania lekarzy z epidemiami dziesiatkujacymi dzieci. Pokazano m.in. smierc jednego dziecka chorego na malarie i przyjazd nastepnego, chorego tym razem na AIDS, ktory zajal lozko poprzedniego... Reporter wyrazil nadzieje, ze w nocy nie dojdzie do kolejnej smierci na tym lozku...
To jednak bardzo gwaltowna zmiana perspektywy, przynajmniej dla mnie...
Sprawia, ze wszystkie inne problemy staja sie jakies takie bez znaczenia...
Zatem cieszmy sie tym co mamy, korzystajmy z zycia, ktore nam dano, i nie zapominajmy o tych, dla ktorych problemem nie jest nowowybrany prezydent, uczuciowa porazka czy zblizajacy sie trudny egzamin, lecz dozycie nastepnego dnia...

Czasem przychodzi taka refleksja... moze to i dobrze... na pewno zmienia punkt widzenia

1 comment:

Anonymous said...

A mnie taka refleksja ogarnela:
"Poczekaj na ptasia grype :/"